Od razu na wstępie mówimy: Kuba nie jest prostym krajem do płacenia. Podstawowa trudność dla tych, którzy zastanawiają się jak płacić na Kubie, jest taka- na wyspie funkcjonują równolegle dwie waluty, bardzo podobne w wyglądzie banknotów (ciekawe dlaczego:)). Różnica wartości między nimi jest aż dwudziestopięciokrotna! Błąd może Was więc słono kosztować. Jak wyjść cało z tej finansowej opresji- opowiadamy poniżej.


Jeśli zastanawiacie się jak płacić na Kubie, to w dużym uproszczeniu odpowiemy: gotówką. Wprawdzie gdzieniegdzie zdarzają się terminale płatnicze, ale duża losowość ich działania, jak również ryzyko nadużycia np. skopiowania karty, na razie powinny Was zniechęcić do tej metody. Zresztą na prowincji (czyli prawie wszędzie) najczęściej usłyszycie hasło „terminal broken”. Przy „autostradzie” ewentualnie da się kartą zapłacić za paliwo.


Podstawowa sprawa jest taka: na Kubie funkcjonują dwie waluty kubańskie oraz kilka międzynarodowych. Jeśli chodzi o dewizy, to będą one obowiązkowe na lotnisku, gdyż na terminalu międzynarodowym lotniska w Hawanie /HAV/ nie da się płacić w żadnej z kubańskich walut. Lokalsi bez problemu przyjmą od Was dolary albo euro, ale ponieważ wartość dewiz jest spora, to w walucie polecamy zapłacić tylko za grubsze wydatki (np. nocleg, wycieczka, transfer samochodem).

Trzeba się orientować, w której walucie podana jest cena, bo nie zawsze jest to oczywiste. Bywa tak, że dla Kubańczyków to cena w CUP, a dla Was w CUC, czyli 25 razy wyższa!

CUC, czyli waluta dla turystów

Pierwszą z walut kubańskich, stworzoną specjalnie dla turystów (czytaj: dla skubania turystów z pieniędzy) jest CUC, czyli Peso Convertible. Ma ono sztywny kurs do dolara, czyli 1CUC=1USD.

CUC występuje w kilku nominałach, ale najważniejszą rzeczą do zapamiętania jest to, że:

banknoty CUC mają rysunki pomników i budynków- generalnie architektury (a NIE ludzi).

Dlaczego jest to takie ważne? Bo stosunkowo łatwo dać się nabrać Kubańczykom, którzy mogą Wam wydać resztę nie w tym peso co trzeba, oczywiście zupełnie niechcący :))

CUP, czyli peso dla miejscowych

Drugą z walut na Kubie, będącą w portfelach normalnych ludzi (nie-turystów), jest CUP, czyli Cuban Peso (albo mondea nacional). Ten pieniądz nie przyda Wam się zbyt często, bo ma małą wartość. Ale będzie potrzebny, jeśli będziecie chcieli zapłacić za lokalny autobus, kupić jakieś jedzenie na ulicy lub inną drobną rzecz, np. owoce na straganie. CUP występuje w formie banknotów i monet, przy czym

na banknotach CUP będą przedstawieni kubańscy bohaterowie narodowi, więc będą to ludzie, a NIE pomniki.

Z CUP wiąże się też ciekawostka: banknot o nominale 3 CUP (sic!) zdobi twarz Che Guevary i stanowi on popularną pamiątkę z podróży.

Dlaczego nie wolno Wam pomylić CUP i CUC? Ponieważ te dwie waluty nie są sobie równe – przyjmujemy że 1CUC=25CUP. Jak widać, różnica jest duża, bo dwudziestopięciokrotna! więc pilnujcie się podczas zakupów i płacenia, bo nam się zdarzyło, że zamiast 5CUC reszty dostaliśmy 5CUP.

Skąd brać kubańską walutę? Oczywiście z kantorów. Na lotnisku i poza nim bez problemu wymienicie popularne waluty (USD, EUR, GBP, CHF, CAD) na CUC, przy czym oficjalne kursy kantorowe nie są takie złe i nie ma co szukać jakiś innych szemranych metod na wymianę pieniędzy. Po co ryzykować?


Niestety jest jeden mały haczyk – wymieniając USD na CUC, wprawdzie przelicznik będzie 1:1, ale zapłacicie dodatkowo 13% „kary” za to, że „nie lubimy się z USA”, więc relatywnie przelicznik w kantorze będzie gorszy.

My wymienialiśmy EUR, bo akurat mieliśmy, ale dużo ludzi poleca wymianę CAD (dolar kanadyjski). Oczywiście jeśli macie akurat dolary to wymiana ich w Polsce na euro tylko po to, aby potem wymieniać na Kubie euro na CUC może być przerostem formy nad treścią.

Natomiast na pewno powinniście wymienić jakąś część pieniędzy zaraz po przylocie, na lotnisku (nawet jeśli będzie kolejka), gdyż może się okazać, że dojedziecie w miejsce, gdzie akurat sieć kantorów CADECA będzie zamknięta (bo tak!) i zostaniecie bez lokalnej waluty.


A co jeśli potrzebujecie też trochę CUP? Jest na to kilka sposobów: po pierwsze, możecie poprosić, aby wydano wam w CUP (oczywiście tylko wówczas jeśli wiecie ile to mniej więcej powinno być i nie dacie się nabrać na podmianę banknotów). Po drugie: możecie zapłacić w CUC w miejscu, gdzie funkcjonuje tylko CUP (np. na straganie z owocami), wówczas prawie na 100% wydadzą Wam resztę w CUP, ale ten zabieg zadziała tylko dla najmniejszych nominałów CUC (musicie pamiętać, że niektórzy Kubańczycy mają miesięczną pensję rzędu 5-10 CUC, więc dla nich banknot 20 CUC to już majątek). W końcu po trzecie – możecie skorzystać z bankomatu.

Tak, dobrze przeczytaliście – na Kubie są bankomaty. Różnie to z nimi bywa (mogą akurat nie działać, albo mieć kaprys i nie akceptować Waszej karty), ale aktualnie nie powinno być problemu z wypłatą z karty Visa i MasterCard (osobiście testowaliśmy wypłatę z karty Revolut MasterCard). Oczywiście jest jeden warunek: karta nie może być wydana przez amerykański bank – te działać nie będą.


Ostatnia wskazówka dotycząca pieniędzy: nie wracajcie na lotnisko z lokalną walutą (CUC). Po ostatnich zmianach na lotnisku w Hawanie nie wolno płacić w CUC, więc każdy turysta będzie za wszelką cenę próbował wymiany pozostałych CUC na dewizy w kantorze na lotnisku. Oznacza to gigantyczne kolejki do kantorów, a także problemy już w samym kantorze (który np. może odmówić wymiany większej ilości gotówki). Na wywożenie CUC poza Kubę też nie liczcie – oficjalnie jest to nielegalne i mogą Wam skonfiskować pieniądze (w razie kontroli). Dlatego postarajcie się tak zaplanować Wasze wydatki, aby całość CUC wydać lub wymienić jeszcze przed przyjazdem na lotnisko. Zostawcie sobie 1-2 CUC, na wypadek, gdyby przyszło Wam do głowy skorzystać z Internetu [patrz nasz artykuł „8 rzeczy, które musisz wiedzieć przed wyjazdem na Kubę”]


Brzmi strasznie? Nie jest aż tak źle, jak na początku wygląda. Owszem, posługiwanie się pieniędzmi w kraju Fidela jest trudniejsze niż gdzie indziej, ale gdy już ogarniecie, jak płacić na Kubie, przychodzi to całkiem swobodnie. Chociaż może być też tak, ze sami nie zdajemy sobie sprawy ile razy zostaliśmy orżnięci, bo nam się wydawało, że już się znamy na kubańskiej forsie :))))

Banner Content
Tags: , , , ,

Related Article