Jeszcze kilka lat temu wybór ubezpieczenia turystycznego wyglądał u nas bardzo prosto. Wchodziliśmy na stronę porównywarki, zaznaczaliśmy kierunek podróży, wybieraliśmy jedną z tańszych ofert i… gotowe.
Dziś robię to zupełnie inaczej. Nie dlatego, że lubię czytać Ogólne Warunki Ubezpieczenia. Wręcz przeciwnie.
Po prostu podczas naszych podróży przekonaliśmy się, że w razie problemów liczy się nie to, ile zapłaciliśmy za polisę, ale czy rzeczywiście działa wtedy, gdy jest potrzebna.
Przez ostatnie lata korzystaliśmy z ubezpieczenia turystycznego za granicą kilka razy – od złamanego palca u córki w Nowej Zelandii, przez leczenie stomatologiczne w Tajlandii, aż po diagnostykę w indonezyjskim szpitalu. Dzięki temu wiemy już, na które zapisy warto zwrócić uwagę przed zakupem.
Jeśli więc zastanawiasz się, jak wybrać ubezpieczenie turystyczne, oto lista rzeczy, które sami sprawdzamy przed każdym wyjazdem.

1. Zakres terytorialny ma znaczenie
Pierwsza rzecz, którą sprawdzamy, to nie cena, ale… mapa.
Brzmi dziwnie? A jednak nie każde ubezpieczenie turystyczne obejmuje cały świat. Wiele polis kupisz w kilku wariantach – tylko Europa, cały świat albo świat z wyłączeniem krajów, w których leczenie jest szczególnie drogie, jak Stany Zjednoczone czy Kanada.
Dlatego zanim klikniesz „kup”, upewnij się, że ochrona obejmuje wszystkie miejsca, do których naprawdę jedziesz.
2. Suma kosztów leczenia (KL)
Jednym z najważniejszych elementów każdej polisy są koszty leczenia za granicą, oznaczane w ofertach skrótem KL. To właśnie od tej kwoty zależy, do jakiej wysokości ubezpieczyciel pokryje wydatki związane z leczeniem za granicą – od wizyty u lekarza i badań diagnostycznych, przez pobyt w szpitalu, aż po operacje czy transport medyczny. Jeśli rachunek za leczenie przekroczy sumę ubezpieczenia kosztów leczenia określoną w polisie, brakującą kwotę trzeba będzie pokryć z własnej kieszeni.
Dlaczego to takie ważne? Bo koszty opieki medycznej w wielu krajach potrafią przyprawić o zawrót głowy.
Dla przykładu, za samo wykonanie zdjęcia RTG kciuka w Kanadzie szpital wystawił mi rachunek na około 1000 dolarów kanadyjskich. Nie zapłaciłam go z własnej kieszeni, ponieważ szpital rozliczył się bezpośrednio z ubezpieczycielem.
W Stanach Zjednoczonych kilkudniowy pobyt w szpitalu czy operacja mogą kosztować dziesiątki, a nawet setki tysięcy dolarów. Oczywiście, nikt nie planuje operacji podczas wakacji. Wystarczy jednak, że dziecko dostanie zapalenia wyrostka albo złamie rękę, którą trzeba będzie nastawić. W skrajnych przypadkach rachunek za pomoc medyczną i pobyt w szpitalu może przekroczyć nawet milion dolarów.
Wysokość kosztów leczenia warto dopasować do kierunku podróży. W Europie potrzebna suma ubezpieczenia kosztów leczenia będzie zazwyczaj niższa niż podczas wyjazdu do Stanów Zjednoczonych lub w najbardziej oddalone zakątki świata, gdzie ceny usług medycznych należą do najwyższych na świecie. Dlatego lecąc do USA, wybieramy polisę z sumą kosztów leczenia wynoszącą co najmniej kilka milionów dolarów.
To nie jest parametr, na którym warto oszczędzać.

3. Nie patrz tylko na cenę. Liczy się także ubezpieczyciel.
Kupując ubezpieczenie, łatwo skupić się na cenie albo wysokości kosztów leczenia. Tymczasem równie ważne jest to, kto będzie organizował pomoc, gdy naprawdę wydarzy się coś nieprzewidzianego.
To właśnie dlatego wolimy wybierać ubezpieczycieli z dużym doświadczeniem w organizacji pomocy za granicą. W sytuacji stresowej nie chcemy się zastanawiać, do którego szpitala pojechać, jak porozumieć się z lekarzem ani w jaki sposób rozliczyć leczenie. Od tego jest centrum assistance.
W praktyce wygląda to różnie. Czasami ubezpieczyciel organizuje leczenie i rozlicza się bezpośrednio z placówką medyczną. Innym razem trzeba opłacić wizytę z własnych środków, a po powrocie złożyć wniosek o zwrot kosztów. Dlatego, jeśli tylko jest to możliwe, zawsze warto najpierw skontaktować się z centrum assistance i postępować zgodnie z jego wskazówkami.
Przy wyborze ubezpieczenia zwracamy więc uwagę nie tylko na zakres ochrony, ale również na to, kto stoi za polisą. Dlatego na nasze ostatnie wyjazdy do Stanów Zjednoczonych wybraliśmy ubezpieczenie turystyczne AXA – zależało nam na firmie z doświadczeniem w organizacji pomocy podróżnym na całym świecie.
4. Przeczytaj wyłączenia odpowiedzialności
Wiem. To chyba najmniej interesująca część każdej polisy. Ale właśnie tam znajdziesz informacje o sytuacjach, w których ubezpieczyciel nie pokryje kosztów leczenia lub innych świadczeń.
Czasami są to oczywiste wyłączenia, jak szkody powstałe pod wpływem alkoholu czy podczas działań wojennych. Często jednak dotyczą aktywności, które wiele osób planuje podczas wakacji.
Przykład? Kiedy wyjeżdżaliśmy do Zimbabwe na wolontariat w rezerwacie nosorożców, okazało się, że nasze ubezpieczenie traktuje taki wyjazd jak wykonywanie pracy. Musieliśmy więc wykupić dodatkową polisę w innej firmie, bo w przeciwnym razie nie bylibyśmy objęci ochroną.
Podobnie jest z różnymi aktywnościami podczas wyjazdów. Jeśli planujesz rafting, kitesurfing, nurkowanie z aparatem oddechowym, wspinaczkę wysokogórską czy inne bardziej wymagające sporty, sprawdź wcześniej, czy są objęte ochroną w standardowym zakresie. W wielu przypadkach trzeba będzie dokupić odpowiednie rozszerzenie ochrony, ale lepiej zrobić to przed wyjazdem niż dowiedzieć się o wyłączeniu dopiero po wypadku.

5. Choroby przewlekłe
To jeden z punktów, który bardzo łatwo przeoczyć. Tymczasem dla wielu osób może mieć kluczowe znaczenie.
Jeśli chorujesz przewlekle lub na stałe przyjmujesz leki, przed zakupem polisy sprawdź, czy ewentualne zaostrzenie choroby będzie objęte ochroną. Nie każda polisa zapewnia taki zakres automatycznie, a czasem konieczne jest wykupienie odpowiedniego rozszerzenia.
Przekonaliśmy się o tym, kiedy organizowaliśmy wyjazd do Stanów Zjednoczonych z dziadkami. Zanim kupiliśmy ubezpieczenie podróżne, upewniliśmy się, że ich stan zdrowia nie wyklucza ochrony i że w razie potrzeby będą mogli skorzystać z pomocy na miejscu. To był jeden z najważniejszych elementów, które sprawdzaliśmy przed wyjazdem.
6. Dodatkowe elementy ochrony
Koszty leczenia za granicą to najważniejszy element ubezpieczenia, ale nie jedyny, na który warto zwrócić uwagę.
Jeśli zależy Ci na dodatkowej ochronie, upewnij się, że wybrana polisa obejmuje również to, czego naprawdę potrzebujesz.
Mogą to być na przykład:
- ubezpieczenie bagażu,
- odszkodowanie za opóźnienie lotu,
- transport medyczny do Polski,
- odpowiedzialność cywilna (OC) w życiu prywatnym,
- koszty rezygnacji z podróży,
- transport zwłok do Polski.
Ten ostatni punkt brzmi dość ponuro i większość z nas wolałaby o nim nie myśleć. Ale podróże uczą pokory.
Kiedy byliśmy na Bali, dosłownie kilka kroków przed Rafałem spadł z palmy ogromny kokos. Gdyby spadł chwilę później, skutki mogłyby być tragiczne. Na szczęście skończyło się tylko na mocnym przypomnieniu, że nawet podczas wymarzonych wakacji mogą wydarzyć się rzeczy, których kompletnie się nie spodziewamy. Dlatego warto sprawdzić nie tylko wysokość kosztów leczenia, ale także to, jakie dodatkowe świadczenia obejmuje polisa.

7. Najważniejsza rada? Kup ubezpieczenie, zanim go potrzebujesz.
Po sprawdzeniu wszystkich punktów pozostaje jeszcze jedna rzecz – kup polisę jeszcze przed wyjazdem i upewnij się, że obejmuje cały okres podróży.
Jeśli podróżujesz po krajach Unii Europejskiej, warto również wyrobić Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ). To bardzo przydatny dokument, ale nie zastępuje ubezpieczenia turystycznego. Nie pokrywa m.in. kosztów transportu medycznego do Polski, akcji ratunkowych czy wielu świadczeń dostępnych wyłącznie prywatnie. Traktujemy ją więc jako uzupełnienie polisy, a nie jej zamiennik.
Przez wiele lat kupowaliśmy ubezpieczenie właściwie z przyzwyczajenia. Co wyjazd kupowaliśmy polisę i… przez długi czas ani razu z niej nie skorzystaliśmy. Można by pomyśleć, że to niepotrzebny wydatek.
Aż w końcu ten moment przyszedł.
Najpierw złamany palec Oli w Nowej Zelandii. Później leczenie zęba w Tajlandii. Następnie podejrzenie zapalenia wyrostka robaczkowego lub tyfusu na Bali. Potem mój złamany kciuk w Kanadzie i wreszcie uszkodzony ząb podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych.


Każda z tych sytuacji wyglądała inaczej. Łączyło je jedno – gdyby nie ubezpieczenie podróżne, rachunki za leczenie byłyby naprawdę wysokie.
Ale z perspektywy czasu wiem, że nie chodzi tylko o pieniądze. W stresującej sytuacji, kiedy jesteś tysiące kilometrów od domu, równie ważna jest świadomość, że nie zostajesz z problemem sam. I właśnie dlatego od lat nie wyobrażamy sobie wyjazdu bez ubezpieczenia. Bo kupujemy je nie dlatego, że spodziewamy się problemów, ale dlatego, że nie jesteśmy w stanie ich przewidzieć.
Jakie ubezpieczenie wybieramy obecnie?
Nie ma jednej idealnej polisy dla każdego. Wszystko zależy od tego, dokąd jedziesz, jak planujesz podróżować i czego oczekujesz od swojego ubezpieczenia.
Z naszego doświadczenia wynika jednak jedno – nie warto wybierać polisy wyłącznie dlatego, że jest najtańsza. Z drugiej strony nie ma też sensu przepłacać za ochronę, z której prawdopodobnie nigdy nie skorzystasz. Najważniejsze jest znalezienie rozsądnego balansu między ceną a zakresem ochrony i wybranie ubezpieczyciela, któremu będziesz ufać, jeśli podczas podróży wydarzy się coś nieprzewidzianego.
Dla nas takim wyborem jest obecnie ubezpieczenie turystyczne od AXA Partners. Zależy nam na wysokiej sumie kosztów leczenia za granicą, możliwości dopasowania zakresu ochrony do konkretnego wyjazdu (3 warianty ochrony z różnymi sumami ubezpieczenia kosztów leczenia) oraz doświadczeniu firmy w organizacji pomocy podróżnym.
Niezależnie od tego, jaką polisę wybierzesz, mam nadzieję, że po przeczytaniu tego artykułu łatwiej będzie Ci zwrócić uwagę na elementy, które naprawdę mają znaczenie.

Dodaj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.